10/11/2014

my new love

    Chciałam przedstawić Wam moje cudeńko, z którym ostatnio nie mogę się rozstać. Noszę ją ze sobą prawie codziennie i  choć minęło już trochę czasu od jej zakupu nadal jestem w stanie euforii. Mowa o torebce... To było coś jak miłość od pierwszego wejrzenia, a takie rzeczy nie zdarzają się zbyt często! Kupiłam i cieszyłam się jak dziecko, które dostało nową zabawkę. 


8/24/2014

almost the end


   

    Nie mogę uwierzyć, że za tydzień znowu zaczyna się koszmar porannego wstawania z łóżka i nocnego ślęczenia nad książkami! Mam wrażenie, że całe te wakacje trwały najwyżej 2 tygodnie... Choć przyznam, że były one idealne :) Po wymarzonej nowojorskiej podróży poleciałam do mojej rodziny, która mieszka niedaleko Chicago, więc spędziłam tam parę dni na zwiedzaniu i małym shoppingu. Naprawdę niezły trening dla nóg, kiedy przemieszczasz się głównie na piechotę po tak wielkim mieście. Ale było warto! Przyznam jednak, że Nowy Jork zachwycił mnie bardziej. Mimo większego zanieczyszczenia na ulicach to jedno z moich ulubionych miejsc. 

7/17/2014

change


   Przez ostatni miesiąc zastanawiałam się czy jeszcze kiedykolwiek napiszę na tej stronie. Głównie dlatego, że mój blog na tle innych nie wyróżnia się niczym szczególnym i zwyczajnie zaczął mi się nudzić. Usunęłam 3/4 postów i czekałam na odpowiedni moment żeby coś napisać, a wena przyszła dopiero dzisiaj. Mam za duży sentyment do tej strony, żeby tak po prostu nacisnąć na 'usuń'. Postanowiłam, że zmienię tematykę bloga. Oczywiście mody również nie zabraknie. W każdym razie nie chcę żeby ktokolwiek z Was myślał, że to blog stricte modowy. Chcę pisać o wszystkim i o niczym, o tym co lubię i czego nie lubię. Ktoś spytał mnie czy to będzie blog lifestyle'owy. Szczerze mówiąc nie wiem jaki, ale może z czasem ta zagadka się rozwiąże. 
   Dziś chciałabym trochę opowiedzieć o moim wakacyjnym wyjeździe, który zaczął się dokładnie 21 czerwca. Tego dnia miało się spełnić jedno z moich największych marzeń: podróż do Nowego Jorku. Z jednej strony byłam wtedy bardzo podekscytowana, a z drugiej całkiem zdezorientowana. Pierwszy samodzielny lot, pobyt w mieście gdzie nie znam zupełnie nikogo i myśl o tym, że do pokoju przydzielą mi kogoś z innego kraju niż Polska były jedynymi tematami jakie wtedy przychodziły mi do głowy. Ale tłumaczyłam samej sobie, że przynajmniej czegoś się nauczę, bo głównym celem wyjazdu był kurs angielskiego w szkole Kaplan, która mieści się na 63 piętrze w Empire State Building. No i oczywiście zwiedzanie. 

2/14/2014

leisure

   Ferie dobiegają końca i trochę mnie to przygnębia, bo spędziłam je naprawdę dobrze. Zobaczyłam kawałek Wiednia, a tydzień później pojechałam do Warszawy. Lubię naszą stolicę, mimo że mieszkam w Krakowie (jak wiadomo walka Krakowianie vs Warszawiacy trwa). Każde miasto ma swoje wady i zalety :) Dzisiaj mam dla Was krótką relację z wyjazdów. Dziś na czarno-biało, bo od czerwonych latających serc i amorów boli mnie głowa. Mam nadzieję, że Walentynki się udały!